zwykły konflikt poglądów

Nie jestem świadkiem Jehowy, ale podejrzewam, że jestem w stanie zrozumieć (przynajmniej do pewnego stopnia) ich stanowisko. Zacznę od tego, że ogólnie popierane wartości nie koniecznie są absolutnie niepodważalne. Potoczną prawdą jest na przykład, że życie jest najwyższą wartością. Problem z tym przekonaniem może pojawić się w momencie, gdy wysokiej rangi politycy chcą wojny, i muszą swoje stanowisko przeforsować, by zyskać przynajmniej częściowe poparcie bezmyślnej gawiedzi. Wtedy w eterze popularność zyskują frazesy typu: narodowe bezpieczeństwo, szerzenie demokracji, wyzwalanie uciśnionych, wolność, tradycja, narodowa duma. Istnieje wtedy szansa, że ten kto argumentuje o wartości życia, zostanie zdegradowany do pozycji tchórza, mąciciela, zdrajcy, lub tego kto w nic nie wierzy i wyzuty jest ze wszelkich cenionych wartości. Nie zamierzam rozważać tutaj problemu czy bardziej racjonalne jest umierać w imię wyznawanych wartości, czy też pie###yć wszystko i ratować własną skórę nie oglądając się na nikogo. Zamierzam tylko zauważyć, że świadek Jechowy w obliczu operacji, jest osobą, która przed takim dylematem stoi. Przyjąć obiegowe czyli, wydawałoby się zdroworozsądkowe wartości, czy trzymać się tych przyjętych wcześniej jako wyższe i całkowicie słuszne. Jakie chechy mają te zdroworozsądkowe wartości, oprócz tego, że ich stałość i niepodważalność zależy od siły powiewającego wiatru? Brak logiki jest jedną z nich. Kiedy na przykład zdroworozsądkowiec mówi o uratowaniu życia, to często brzmi on tak, jak gdyby temu kto umarł, przydażył się rzadki przypadek fatalnego losu, a przed tym kto przeżył stoi pewna i wieczna egzystencja. Przekonanie to jest tak głęboko zakorzenione w naszej psychice i kulturze, iż zwykłe przypomnienie niepodważalnego w swej prostocie faktu, że kiedyś wszyscy musimy umrzeć, stawia mnie na pozycji nierozgarniętego idioty. Świadek Jechowy to w tej sytuacji jegomość, który świadomy prostych faktów musi wybrać między iluzją, że medyczny zabieg rozwiąże wszystkie jego problemy, a pojmowaną przez niego rzeczywistością w której Bóg i związek z nim, jest praktycznie podstawą egzystencji, na tym świecie jak i na tamtym. Autor artykułu pisze np.:"Na szczęście coraz częściej udaje się lekarzom przekonać Świadka Jehowy, by w sytuacji nagłego zagrożenia życia, w tajemnicy przed współwyznawcami, do której każdy pacjent ma prawo, przyjął transfuzję i ocalił swoje życie." Na szczęście dla kogo - chciałbym zapytać. Na pewno dla lekarza, któremu nikt nie wytłumaczył w młodości, że dla tych którzy nie chcą parać się etycznymi i egzystencjonalnymi problemami, zawód mechanika samochodowego oferuje wyższy poziom umysłowej ststyczności.

Krótko mówiąc ci, którzy pozwalają sobie na wyłom z powszechnie i dyktatorsko panujących przekonań, nie koniecznie muszą być gamoniami, a wiekszość która ślepo podąża, nie zawsze musi mieć rację. Poza tym artykuł bardzo mi się podobał, a jego autor czyniący wysiłki by być obiektywnym, zmierza moim zdaniem w dobrą stronę.

Odpowiedz

Zawartość tego pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w klikalne odnośniki.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <hr>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

Anty-spam
To pytanie używane jest, aby udowodnić, że jesteś człowiekiem, a nie robotem chcącym rozsyłać spam.
Przepisz znaki z obrazka.

Wortal jest we wczesnej fazie rozwoju, potrzebujemy m. in. loga (to na stronie jest zastępcze); poszukujemy publicystów, jeśli chcesz nam jakoś pomóc, przeczytaj i napisz (wszelkie sugestie dot. dalszego rozwoju wortalu będą mile widziane).