Scenka ponoć autentyczna, ale ponieważ nie mam na to dowodu, przyjmijmy ją jedynie jako możliwą: Ordynator twierdzi, że musi być transfuzja celem uratowania życia. Po dłuższej jałowej dyskusji Świadek prosi:
- To niech mi tu Pan Ordynator napisze, że jeśli pacjentka przyjmie transfuzję, to na pewno przeżyje.
- No nie, tak to nie mogę napisać.
Jak wiadomo, są cztery możliwości: Pacjent po transfuzji przeżyje. Pacjent po transfuzji nie przeżyje. Pacjent bez transfuzji przeżyje. Pacjent bez transfuzji nie przeżyje.
I tyle wiemy, dopóki ktoś nie umieści tu wyników odpowiednio przeprowadzonych badań co do prawdopodobieństw powyższego. Bo to, co oczywiste, tylko pozornie jest oczywiste. A kto chce powtarzać niesprawdzone opinie, to jego problem i tych, co go bezkrytycznie słuchają.
Oczywiście dużo zależy od lekarza i ośrodka. Dobry ambitny lekarz w dobrym ośrodku rozwija się zawodowo. On potrafi radzić sobie i z transfuzją, i bez transfuzji. Inny lekarz jest ograniczony co do jednego z tych wariantów. Sprzęt nie zawsze łatwo jest kupić, ale zawsze warto pomyśleć o samokształceniu. Znaczek na list drogo nie kosztuje, wystarczy po prostu wysłać krótką prośbę o nieodpłatne przysłanie materiałów pod adresem: Towarzystwo Strażnica, ul. Warszawska 14, 05-830 Nadarzyn. Wiele osób przyzna, że dopiero mając pełną wiedzę można ewentualnie krytykować.
Jeśli chodzi o możliwość przeżycia Armagedonu bez umierania, większość Czytelników tego pewnie w nią nie wierzy, więc Czytelnik zapewne uznaje, że wszyscy muszą umrzeć. Jest to jedynie kwestia czasu. Czyli co do ewentualnych zalet transfuzji nie mówimy o życiu wiecznym, tylko o góra 70-80 latach w dzisiejszym świecie.
Piszę o czymś, czego nie przeżyłem - Ty, Czytelniku, pewnie też nie przeżyłeś, więc tylko pytania bez odpowiedzi:
- Czy kobieta powinna zgodzić się na gwałt, by nie być zamordowaną i przeżyć (w założeniu) kilkadziesiąt lat dłużej?
- Czy kobieta powinna zgodzić się na gwałt, by nie zamordowano jej nieświadomego niemowlęcia i by ono przeżyło (w założeniu) kilkadziesiąt lat dłużej?
- Typowa scenka z pierwszych wieków n.e. Motłoch zagania chrześcijan na stadion, w tym typową rodzinę, ojciec, matka, trójka dzieci, jedno półroczne, dziesięcioletnie i piętnastoletnie. Przedstawiciel władzy rzymskiej pyta ojca: "Czy złożysz szczyptę kadzidła geniuszowi Cezara? Jeśli nie, cała rodzina będzie rozszarpana przez dzikie zwierzęta". Niemowlęcia nikt nie pyta o zdanie, ono jeszcze nie jest w stanie wypracować światopoglądu religijnego, chrześcijańskiego, pogańskiego, agnostycystycznego czy jakiegokolwiek innego. To niemowlę ma perspektywy dożycia 70-80 lat. Co ma zrobić ojciec?
Kto z Państwa chciałby odpowiadać na te pytania za innego człowieka? Lekarzu, czy Twoje sumienie jest najważniejsze? To Twoje życie, Twoje dziecko, Twoja więź z Bogiem? Lekarzu, ja wiem, że masz swoje sumienie i częstokroć poczuwasz się do odpowiedzialności przed Bogiem, ale czy Twoje sumienie jest najważniejsze w tej sytuacji?
Jest taki fragment biblijny, Daniela 3:
"Król Nabuchodonozor sporządził złoty posąg ... Kto by nie upadł na twarz i nie oddał pokłonu, zostanie natychmiast wrzucony do rozpalonego pieca ... Szadrak, Meszak i Abed-Nego odpowiedzieli, zwracając się do króla Nabuchodonozora: «Nie musimy tobie, królu, odpowiadać w tej sprawie. Jeżeli nasz Bóg, któremu służymy, zechce nas wybawić z rozpalonego pieca, może nas wyratować z twej ręki, królu! Jeśli zaś nie, wiedz, królu, że nie będziemy czcić twego boga, ani oddawać pokłonu złotemu posągowi, który wzniosłeś»."
- a może powinien za nich zdecydować sąd? lekarz?
Część Kościołów, w tym Katolicki, przyjmuje za część Pism Księgę 2 Machabejską 7:
"1 Siedmiu braci* razem z matką również zostało schwytanych. Bito ich biczami i rzemieniami, gdyż król chciał ich zmusić, aby skosztowali wieprzowiny zakazanej przez Prawo. 2 Jeden z nich, przemawiając w imieniu wszystkich, tak powiedział: «O co pragniesz zapytać i czego dowiedzieć się od nas? Jesteśmy bowiem gotowi raczej zginąć, aniżeli przekroczyć ojczyste prawa». 3 Rozgniewał się na to król i kazał rozpalić patelnie i kotły. 4 Skoro tylko się rozpaliły, rozkazał temu, który przemawiał w imieniu wszystkich, obciąć język, ściągnąć skórę z głowy i obciąć końce członków, na oczach innych braci i matki. 5 Gdy był on już całkiem bezwładny, rozkazał go sprowadzić do ognia, bo jeszcze oddychał, i smażyć na patelni. Gdy zaś swąd z patelni szeroko się rozchodził, [pozostali bracia] wzajemnie razem z matką napominali się, aby mężnie złożyć życie. Mówili w ten sposób: 6 «Pan Bóg widzi i naprawdę ma litość nad nami, zgodnie z tym, co Mojżesz przepowiedział w pieśni, która wyraźnie o tym świadczy w tych słowach: Będzie miał litość nad swymi sługami»*.
7 Kiedy pierwszy w ten sposób zakończył życie, przyprowadzono drugiego na miejsce kaźni. Gdy ściągnięto mu skórę z głowy razem z włosami, zapytano go: «Czy będziesz jadł, zanim ciało, członek po członku, będzie poddane kaźni?» 8 On zaś odpowiedział ojczystą mową: «Nie!» Dlatego on także z kolei został poddany katuszom, jak pierwszy. 9 W chwili, gdy oddawał ostatnie tchnienie, powiedział: «Ty, zbrodniarzu, odbierasz nam to obecne życie. Król świata jednak nas, którzy umieramy za Jego prawa, wskrzesi i ożywi do życia wiecznego»*.
10 Po nim był męczony trzeci. Na żądanie natychmiast wysunął język, a ręce wyciągnął bez obawy 11 i mężnie powiedział: «Od Nieba* je otrzymałem, ale dla Jego praw nimi gardzę, a spodziewam się, że od Niego ponownie je otrzymam». 12 Nawet sam król i całe jego otoczenie zdumiewało się odwagą młodzieńca, jak za nic miał cierpienia.
13 Gdy ten już zakończył życie, takim samym katuszom poddano czwartego. 14 Konając tak powiedział: «Lepiej jest nam, którzy giniemy z ludzkich rąk, w Bogu pokładać nadzieję, że znów przez Niego będziemy wskrzeszeni. Dla ciebie bowiem nie ma wskrzeszenia do życia».
15 Następnie przyprowadzono piątego i poddano katuszom. 16 On zaś wpatrując się w niego powiedział: «Śmiertelny jesteś, choć masz władzę nad ludźmi i czynisz to, co zechcesz. Nie myśl jednak, że nasz naród jest opuszczony przez Boga. 17 Ty zaś zaczekaj, a zobaczysz wielką Jego moc, jak ciebie i twoje potomstwo podda katuszom».
18 Po nim przyprowadzono szóstego, ten zaś konając powiedział: «Nie oszukuj na darmo sam siebie! My bowiem z własnej winy cierpimy, zgrzeszywszy przeciwko naszemu Bogu. Dlatego też przyszły na nas tak potworne nieszczęścia. 19 Ty jednak nie przypuszczaj, że pozostaniesz bez kary, skoro odważyłeś się prowadzić wojnę z Bogiem».
20 Przede wszystkim zaś godna podziwu i trwałej pamięci była matka. Przyglądała się ona w ciągu jednego dnia śmierci siedmiu synów i zniosła to mężnie. Nadzieję bowiem pokładała w Panu. 21 Pełna szlachetnych myśli, zagrzewając swoje kobiece usposobienie męską odwagą, każdego z nich upominała w ojczystym języku. Mówiła do nich: 22 «Nie wiem, w jaki sposób znaleźliście się w moim łonie, nie ja wam dałam tchnienie i życie, a członki każdego z was nie ja ułożyłam. 23 Stwórca świata bowiem, który ukształtował człowieka i wynalazł początek wszechrzeczy, w swojej litości ponownie odda wam tchnienie i życie, dlatego że wy gardzicie sobą teraz dla Jego praw».
24 Antioch był przekonany, że nim gardzono i dopatrywał się obelgi w tych słowach. Ponieważ zaś najmłodszy był jeszcze przy życiu, nie tylko dał mu ustną obietnicę, ale nawet pod przysięgą zapewnił go, że jeżeli odwróci się od ojczystych praw, uczyni go bogatym i szczęśliwym, a nawet zamianuje go przyjacielem i powierzy mu ważne zadanie. 25 Kiedy zaś młodzieniec nie zwracał na to żadnej uwagi, król przywołał matkę i namawiał ją, aby chłopcu udzieliła zbawiennej rady. 26 Po długich namowach zgodziła się nakłonić syna. 27 Kiedy jednak nachyliła się nad nim, wtedy wyśmiewając okrutnego tyrana, tak powiedziała w języku ojczystym: «Synu, zlituj się nade mną! W łonie nosiłam cię przez dziewięć miesięcy, karmiłam cię mlekiem przez trzy lata, wyżywiłam cię i wychowałam aż do tych lat. 28 Proszę cię, synu, spojrzyj na niebo i na ziemię, a mając na oku wszystko, co jest na nich, zwróć uwagę na to, że z niczego stworzył je Bóg i że ród ludzki powstał w ten sam sposób. 29 Nie obawiaj się tego oprawcy, ale bądź godny braci swoich i przyjmij śmierć, abym w czasie zmiłowania* odnalazła cię razem z braćmi».
30 Zaledwie ona skończyła mówić, młodzieniec powiedział: «Na co czekacie? Jestem posłuszny nie nakazowi króla, ale słucham nakazu Prawa, które przez Mojżesza było dane naszym ojcom. 31 Ty zaś, przyczyno wszystkich nieszczęść Hebrajczyków, nie uciekniesz z rąk Bożych. 32 My bowiem cierpimy za nasze własne grzechy. 33 Jeżeli zaś żyjący Król nasz zagniewał się na krótki czas, aby nas ukarać i poprawić, to znów pojedna się ze swoimi sługami. 34 Ty zaś, bezbożny i pomiędzy wszystkimi ludźmi najbardziej nikczemny, nie wynoś się na próżno łudząc się zwodniczymi nadziejami. Nie podnoś ręki na niebieskie sługi*. 35 Jeszcze bowiem nie uciekłeś przed sądem wszechmocnego i wszystkowidzącego Boga. 36 Teraz bowiem nasi bracia, którzy przetrwali krótkie cierpienia prowadzące do wiecznego życia, stali się uczestnikami [obietnic] przymierza Bożego. Ty zaś na sądzie Bożym poniesiesz sprawiedliwą karę za swoją pychę. 37 Ja, tak samo jak moi bracia, i ciało, i duszę oddaję za ojczyste prawa. Proszę przy tym Boga, aby wnet zmiłował się nad narodem, a ciebie doświadczeniami i karami zmusił do wyznania, że On jest jedynym Bogiem. 38 Na mnie i na braciach moich niech zatrzyma się gniew Wszechmocnego, który sprawiedliwie spadł na cały nasz naród». 39 Wtedy król rozgniewał się i kazał go poddać straszniejszym męczarniom niż innych. Gorzkie mu bowiem były wyrzuty. 40 Tak więc i ten zakończył życie czysty i pełen ufności w Panu. 41 Ostatnia po synach zmarła matka. 42 To niech wystarczy o ucztach ofiarnych i o okrutnych katuszach."
Wystarczy. A chodziło tylko / aż o jedzenie wieprzowiny.
Odpowiedzi nie są łatwe. To straszne, że w ogóle są takie sytuacje. Na szczęście mojej rodziny i mnie to nie dotyczyło. Mam nadzieję, że Ciebie też nie. Nikomu tego nie życzę. Stawiam jedynie pytanie, czy masz prawo wchodzić z butami między Boga a innego człowieka. A jeśli szczerze chcesz pomóc, może zacząłbyś od tego listu sugerowanego powyżej ?
Pozdrawiam serdecznie!
Odpowiedz
Wortal jest we wczesnej fazie rozwoju, potrzebujemy m. in. loga (to na stronie jest zastępcze); poszukujemy publicystów, jeśli chcesz nam jakoś pomóc, przeczytaj i napisz (wszelkie sugestie dot. dalszego rozwoju wortalu będą mile widziane).
Szanowni Państwo! Scenka
Szanowni Państwo!
Scenka ponoć autentyczna, ale ponieważ nie mam na to dowodu, przyjmijmy ją jedynie jako możliwą: Ordynator twierdzi, że musi być transfuzja celem uratowania życia. Po dłuższej jałowej dyskusji Świadek prosi:
- To niech mi tu Pan Ordynator napisze, że jeśli pacjentka przyjmie transfuzję, to na pewno przeżyje.
- No nie, tak to nie mogę napisać.
Jak wiadomo, są cztery możliwości: Pacjent po transfuzji przeżyje. Pacjent po transfuzji nie przeżyje. Pacjent bez transfuzji przeżyje. Pacjent bez transfuzji nie przeżyje.
I tyle wiemy, dopóki ktoś nie umieści tu wyników odpowiednio przeprowadzonych badań co do prawdopodobieństw powyższego. Bo to, co oczywiste, tylko pozornie jest oczywiste. A kto chce powtarzać niesprawdzone opinie, to jego problem i tych, co go bezkrytycznie słuchają.
Oczywiście dużo zależy od lekarza i ośrodka. Dobry ambitny lekarz w dobrym ośrodku rozwija się zawodowo. On potrafi radzić sobie i z transfuzją, i bez transfuzji. Inny lekarz jest ograniczony co do jednego z tych wariantów. Sprzęt nie zawsze łatwo jest kupić, ale zawsze warto pomyśleć o samokształceniu. Znaczek na list drogo nie kosztuje, wystarczy po prostu wysłać krótką prośbę o nieodpłatne przysłanie materiałów pod adresem: Towarzystwo Strażnica, ul. Warszawska 14, 05-830 Nadarzyn. Wiele osób przyzna, że dopiero mając pełną wiedzę można ewentualnie krytykować.
Jeśli chodzi o możliwość przeżycia Armagedonu bez umierania, większość Czytelników tego pewnie w nią nie wierzy, więc Czytelnik zapewne uznaje, że wszyscy muszą umrzeć. Jest to jedynie kwestia czasu. Czyli co do ewentualnych zalet transfuzji nie mówimy o życiu wiecznym, tylko o góra 70-80 latach w dzisiejszym świecie.
Piszę o czymś, czego nie przeżyłem - Ty, Czytelniku, pewnie też nie przeżyłeś, więc tylko pytania bez odpowiedzi:
- Czy kobieta powinna zgodzić się na gwałt, by nie być zamordowaną i przeżyć (w założeniu) kilkadziesiąt lat dłużej?
- Czy kobieta powinna zgodzić się na gwałt, by nie zamordowano jej nieświadomego niemowlęcia i by ono przeżyło (w założeniu) kilkadziesiąt lat dłużej?
- Typowa scenka z pierwszych wieków n.e. Motłoch zagania chrześcijan na stadion, w tym typową rodzinę, ojciec, matka, trójka dzieci, jedno półroczne, dziesięcioletnie i piętnastoletnie. Przedstawiciel władzy rzymskiej pyta ojca: "Czy złożysz szczyptę kadzidła geniuszowi Cezara? Jeśli nie, cała rodzina będzie rozszarpana przez dzikie zwierzęta". Niemowlęcia nikt nie pyta o zdanie, ono jeszcze nie jest w stanie wypracować światopoglądu religijnego, chrześcijańskiego, pogańskiego, agnostycystycznego czy jakiegokolwiek innego. To niemowlę ma perspektywy dożycia 70-80 lat. Co ma zrobić ojciec?
Kto z Państwa chciałby odpowiadać na te pytania za innego człowieka? Lekarzu, czy Twoje sumienie jest najważniejsze? To Twoje życie, Twoje dziecko, Twoja więź z Bogiem? Lekarzu, ja wiem, że masz swoje sumienie i częstokroć poczuwasz się do odpowiedzialności przed Bogiem, ale czy Twoje sumienie jest najważniejsze w tej sytuacji?
Jest taki fragment biblijny, Daniela 3:
"Król Nabuchodonozor sporządził złoty posąg ... Kto by nie upadł na twarz i nie oddał pokłonu, zostanie natychmiast wrzucony do rozpalonego pieca ... Szadrak, Meszak i Abed-Nego odpowiedzieli, zwracając się do króla Nabuchodonozora: «Nie musimy tobie, królu, odpowiadać w tej sprawie. Jeżeli nasz Bóg, któremu służymy, zechce nas wybawić z rozpalonego pieca, może nas wyratować z twej ręki, królu! Jeśli zaś nie, wiedz, królu, że nie będziemy czcić twego boga, ani oddawać pokłonu złotemu posągowi, który wzniosłeś»."
- a może powinien za nich zdecydować sąd? lekarz?
Część Kościołów, w tym Katolicki, przyjmuje za część Pism Księgę 2 Machabejską 7:
"1 Siedmiu braci* razem z matką również zostało schwytanych. Bito ich biczami i rzemieniami, gdyż król chciał ich zmusić, aby skosztowali wieprzowiny zakazanej przez Prawo. 2 Jeden z nich, przemawiając w imieniu wszystkich, tak powiedział: «O co pragniesz zapytać i czego dowiedzieć się od nas? Jesteśmy bowiem gotowi raczej zginąć, aniżeli przekroczyć ojczyste prawa». 3 Rozgniewał się na to król i kazał rozpalić patelnie i kotły. 4 Skoro tylko się rozpaliły, rozkazał temu, który przemawiał w imieniu wszystkich, obciąć język, ściągnąć skórę z głowy i obciąć końce członków, na oczach innych braci i matki. 5 Gdy był on już całkiem bezwładny, rozkazał go sprowadzić do ognia, bo jeszcze oddychał, i smażyć na patelni. Gdy zaś swąd z patelni szeroko się rozchodził, [pozostali bracia] wzajemnie razem z matką napominali się, aby mężnie złożyć życie. Mówili w ten sposób: 6 «Pan Bóg widzi i naprawdę ma litość nad nami, zgodnie z tym, co Mojżesz przepowiedział w pieśni, która wyraźnie o tym świadczy w tych słowach: Będzie miał litość nad swymi sługami»*.
7 Kiedy pierwszy w ten sposób zakończył życie, przyprowadzono drugiego na miejsce kaźni. Gdy ściągnięto mu skórę z głowy razem z włosami, zapytano go: «Czy będziesz jadł, zanim ciało, członek po członku, będzie poddane kaźni?» 8 On zaś odpowiedział ojczystą mową: «Nie!» Dlatego on także z kolei został poddany katuszom, jak pierwszy. 9 W chwili, gdy oddawał ostatnie tchnienie, powiedział: «Ty, zbrodniarzu, odbierasz nam to obecne życie. Król świata jednak nas, którzy umieramy za Jego prawa, wskrzesi i ożywi do życia wiecznego»*.
10 Po nim był męczony trzeci. Na żądanie natychmiast wysunął język, a ręce wyciągnął bez obawy 11 i mężnie powiedział: «Od Nieba* je otrzymałem, ale dla Jego praw nimi gardzę, a spodziewam się, że od Niego ponownie je otrzymam». 12 Nawet sam król i całe jego otoczenie zdumiewało się odwagą młodzieńca, jak za nic miał cierpienia.
13 Gdy ten już zakończył życie, takim samym katuszom poddano czwartego. 14 Konając tak powiedział: «Lepiej jest nam, którzy giniemy z ludzkich rąk, w Bogu pokładać nadzieję, że znów przez Niego będziemy wskrzeszeni. Dla ciebie bowiem nie ma wskrzeszenia do życia».
15 Następnie przyprowadzono piątego i poddano katuszom. 16 On zaś wpatrując się w niego powiedział: «Śmiertelny jesteś, choć masz władzę nad ludźmi i czynisz to, co zechcesz. Nie myśl jednak, że nasz naród jest opuszczony przez Boga. 17 Ty zaś zaczekaj, a zobaczysz wielką Jego moc, jak ciebie i twoje potomstwo podda katuszom».
18 Po nim przyprowadzono szóstego, ten zaś konając powiedział: «Nie oszukuj na darmo sam siebie! My bowiem z własnej winy cierpimy, zgrzeszywszy przeciwko naszemu Bogu. Dlatego też przyszły na nas tak potworne nieszczęścia. 19 Ty jednak nie przypuszczaj, że pozostaniesz bez kary, skoro odważyłeś się prowadzić wojnę z Bogiem».
20 Przede wszystkim zaś godna podziwu i trwałej pamięci była matka. Przyglądała się ona w ciągu jednego dnia śmierci siedmiu synów i zniosła to mężnie. Nadzieję bowiem pokładała w Panu. 21 Pełna szlachetnych myśli, zagrzewając swoje kobiece usposobienie męską odwagą, każdego z nich upominała w ojczystym języku. Mówiła do nich: 22 «Nie wiem, w jaki sposób znaleźliście się w moim łonie, nie ja wam dałam tchnienie i życie, a członki każdego z was nie ja ułożyłam. 23 Stwórca świata bowiem, który ukształtował człowieka i wynalazł początek wszechrzeczy, w swojej litości ponownie odda wam tchnienie i życie, dlatego że wy gardzicie sobą teraz dla Jego praw».
24 Antioch był przekonany, że nim gardzono i dopatrywał się obelgi w tych słowach. Ponieważ zaś najmłodszy był jeszcze przy życiu, nie tylko dał mu ustną obietnicę, ale nawet pod przysięgą zapewnił go, że jeżeli odwróci się od ojczystych praw, uczyni go bogatym i szczęśliwym, a nawet zamianuje go przyjacielem i powierzy mu ważne zadanie. 25 Kiedy zaś młodzieniec nie zwracał na to żadnej uwagi, król przywołał matkę i namawiał ją, aby chłopcu udzieliła zbawiennej rady. 26 Po długich namowach zgodziła się nakłonić syna. 27 Kiedy jednak nachyliła się nad nim, wtedy wyśmiewając okrutnego tyrana, tak powiedziała w języku ojczystym: «Synu, zlituj się nade mną! W łonie nosiłam cię przez dziewięć miesięcy, karmiłam cię mlekiem przez trzy lata, wyżywiłam cię i wychowałam aż do tych lat. 28 Proszę cię, synu, spojrzyj na niebo i na ziemię, a mając na oku wszystko, co jest na nich, zwróć uwagę na to, że z niczego stworzył je Bóg i że ród ludzki powstał w ten sam sposób. 29 Nie obawiaj się tego oprawcy, ale bądź godny braci swoich i przyjmij śmierć, abym w czasie zmiłowania* odnalazła cię razem z braćmi».
30 Zaledwie ona skończyła mówić, młodzieniec powiedział: «Na co czekacie? Jestem posłuszny nie nakazowi króla, ale słucham nakazu Prawa, które przez Mojżesza było dane naszym ojcom. 31 Ty zaś, przyczyno wszystkich nieszczęść Hebrajczyków, nie uciekniesz z rąk Bożych. 32 My bowiem cierpimy za nasze własne grzechy. 33 Jeżeli zaś żyjący Król nasz zagniewał się na krótki czas, aby nas ukarać i poprawić, to znów pojedna się ze swoimi sługami. 34 Ty zaś, bezbożny i pomiędzy wszystkimi ludźmi najbardziej nikczemny, nie wynoś się na próżno łudząc się zwodniczymi nadziejami. Nie podnoś ręki na niebieskie sługi*. 35 Jeszcze bowiem nie uciekłeś przed sądem wszechmocnego i wszystkowidzącego Boga. 36 Teraz bowiem nasi bracia, którzy przetrwali krótkie cierpienia prowadzące do wiecznego życia, stali się uczestnikami [obietnic] przymierza Bożego. Ty zaś na sądzie Bożym poniesiesz sprawiedliwą karę za swoją pychę. 37 Ja, tak samo jak moi bracia, i ciało, i duszę oddaję za ojczyste prawa. Proszę przy tym Boga, aby wnet zmiłował się nad narodem, a ciebie doświadczeniami i karami zmusił do wyznania, że On jest jedynym Bogiem. 38 Na mnie i na braciach moich niech zatrzyma się gniew Wszechmocnego, który sprawiedliwie spadł na cały nasz naród». 39 Wtedy król rozgniewał się i kazał go poddać straszniejszym męczarniom niż innych. Gorzkie mu bowiem były wyrzuty. 40 Tak więc i ten zakończył życie czysty i pełen ufności w Panu. 41 Ostatnia po synach zmarła matka. 42 To niech wystarczy o ucztach ofiarnych i o okrutnych katuszach."
Wystarczy. A chodziło tylko / aż o jedzenie wieprzowiny.
Odpowiedzi nie są łatwe. To straszne, że w ogóle są takie sytuacje. Na szczęście mojej rodziny i mnie to nie dotyczyło. Mam nadzieję, że Ciebie też nie. Nikomu tego nie życzę. Stawiam jedynie pytanie, czy masz prawo wchodzić z butami między Boga a innego człowieka. A jeśli szczerze chcesz pomóc, może zacząłbyś od tego listu sugerowanego powyżej ?
Pozdrawiam serdecznie!